Albertus poleca
Nowe wydanie
Nowości
Podatki 2012 Aneta Flisek
Cena: 63,80 zł

Plan kont z komentarzem dla instytucji kultury Urszula Pietrzak
Cena: 167,60 zł

Okoń Radosław Nawrot
Cena: 42,00 zł

Podatkowa księga przychodów i rozchodów. Praktyczne problemy prowadzenia - 2012 Rafał Styczyński
Cena: 69,30 zł

Kadry i płace 2012 Agnieszka Jacewicz, Danuta Małkowska
Cena: 172,40 zł

Dokumentacja pracownicza 2012
Mroczkowska Renata, Potocka-Szmoń Patrycja
Cena: 172,40 zł

Rachunkowość małych i średnich przedsiębiorstw 2012 Roman Niemczyk
Cena: 133,40 zł
A nie mówiłem Robert Gwiazdowski
Cena: 31,00 zł

Gdzie zaczyna się jutro Vaclav Klaus
Cena: 25,60 zł

Podręcznik projektowania architektoniczno budowlanego Ernst Neufert
Cena: 99,00 zł
Zapowiedzi
Na fejsie z moim synem Janusz Leon Wiśniewski, Irena Wiśniewska
Cena: 33,90 zł

Mężczyźni wolą krągłości Pierre Dukan
Cena: 29,60 zł

Wywiad z historią Fallaci Oriana
Cena: 50,90 zł

Zieleń Szmaragdu Kerstin Gier
Cena: 29,60 zł

Mój brat obalił dyktatora
Haszczyński Jerzy
Cena: 28,80 zł

Kwiaty na poddaszu Virginia C. Andrews
Cena: 29,60 zł

Dziewczyna na Times Square Paullina Simons
Cena: 33,80 zł

Pasje utajone Stone Irving
Cena: 59,40 zł

Kobieta w lustrze
Eric-Emmanuel Schmitt
Cena: 31,50 zł

Kobieta która widziała za dużo Mirecka-Ploss Kaya
Cena: 29,60 zł

|
Od palanta do belcanta
Wydawca: PRÓSZYŃSKI i S-KAData wydania: 2009ISBN: 978-83-7648-174-6Liczba stron: 248Format: 135mm x 211mmRodzaj oprawy: twarda
Opis książki Od palanta do belcanta:Autobiografia ikony polskiej muzyki estradowej Mieczysława Fogga (nazywanego polskim Mauricem Chevalierem i Bingiem Crosby).
Naukę śpiewu Fogg rozpoczął w kościelnym chórze, gdzie dostrzegł go Ludwik Sempoliński. Pomimo pierwszych sukcesów (razem z Chórem Dana) na deskach kabaretu „Qui pro quo” Fogg nie porzucił posady kasjera kolejowego PKP. Dopiero kariera solowa oraz kilkadziesiąt zaśpiewanych i nagranych przebojów (dla wytwórni Syrena Record, Odeon, Fogg Record) pozwoliły mu na pełne poświęcenie się pracy artystycznej.
Od tej pory jego popularność rosła błyskawicznie – Fogg zjeździł z setkami koncertów wszerz i wzdłuż nie tylko całą Polskę, ale także cały świat (od Laponii przez biegun północny, Stany Zjednoczone, Kanadę, Brazylię, po Tasmanię, Nową Zelandię, Australię, Gruzję i Uzbekistan). Nie przestał także dawać koncertów w czasach II wojny światowej i Powstania Warszawskiego, kiedy to zyskał przydomek „pieśniarza Warszawy”.
Przez karty książki przewija się cała plejada najważniejszych postaci polskiej estrady, m.in.: Jan Kiepura, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Mira Zimińska, Jerzy Jurandot, Eugeniusz Bodo, Zula Pogorzelska, Fryderyk Jarosy, Stefania Grodzieńska, Sława Przybylska, Maria Koterbska, Julian Tuwim, Stefan Wiech…
Książkę zamyka specjalnie do tej edycji napisane posłowie autorstwa Anny Mieszkowskiej (autorki m.in. popularnych biografii Mariana Hemara i Fryderyka Jarosyego). Fragment książki:
Rozwiń >>
Zdarzyło się, że któregoś roku w święta wielkanocne ojciec nie pozwolił mi wystąpić w familijnym koncercie. Nie dlatego, żebym nie był „przy głosie” i by obawiał się rodzinnej kompromitacji. O, nie!
Była to kara za mój podobno karygodny postępek. Przyznam się od razu: któregoś dnia wpadłem na pomysł sprzedawania gazet. Bynajmniej nie chodziło o zarobek, ale o przyjemność. Polegała ona na tym, że gazeciarz buszujący po tramwaju z plikiem gazet nie płacił za bilet. A był to właśnie początek tramwajów elektrycznych. Jazda elektrycznym wozem – cóż to była za przyjemność!
Dotychczas jeździłem tylko tramwajem konnym – na Pragę do ciotki. Korba hamulcowa była połączona z dzwonkiem. Stangret posługiwał się tym dziwnym urządzeniem bardzo sprawnie. Pamiętam jak dziś: gdy dojeżdżało się do końcowego przystanku po drugiej stronie Wisły, nie odwracano wozu, a tylko przeprzęgano konie w kierunku jazdy, wewnątrz zaś przestawiano oparcia.
Nauczyłem się wskakiwać w biegu do tramwaju elektrycznego bezbłędnie – tyłem i przodem; podobnie opanowałem wyskakiwanie. Tę ryzykowną ekwilibrystykę uprawiałem na trasie „trójki”, która rozpoczynała swój kurs na placu Krasińskich, jechała ulicą Miodową do Krakowskiego Przedmieścia, a następnie dalej.
Wchodząc między pasażerów z plikiem gazet wykrzykiwałem: – Kuuurier poora... Dzienniki otrzymywałem od kolegi z podwórka, syna gazeciarki z rogu Długiej i Freta. Oddawałem mu całą należność, uważając, że darmowa przejażdżka „elektrycznym” stanowiła wystarczającą rekompensatę za moją fatygę. Oczywiście w godzinach, kiedy uprawiałem gazeciarski proceder, zmieniałem się nie do poznania! Zrzucałem mundurek szkolny, wkładając podniszczone ubranie syna gazeciarki i cyklistówkę na głowę.
Pewnego dnia wsiadł do „trójki” kontroler z sumiastym wąsem. Zdrętwiałem: był to dobry znajomy ojca, częsty gość w naszym domu. Mimo kamuflażu i próby ukrycia się za pasażerami, kontroler dostrzegł mnie. Podszedłszy, podniósł daszek cyklistówki i zapytał w najwyższym stopniu zdumiony: – Cóż to, Mieciu, ty gazety sprzedajesz? Oblałem się rumieńcem wstydu i korzystając z tego, że tramwaj zbliżał się do przystanku, umknąłem bez słowa gdzie pieprz rośnie... Przez najbliższe dni pewny, że kontroler naskarżył na mnie, oczekiwałem reakcji ze strony ojca. Rodzic był bardzo surowy i w takim przypadku mogłem się spodziewać zasłużonych batów. Mijały jednak dni i tygodnie, a tu nic...
W duchu dziękowałem kontrolerowi za jego dyskrecję. Jakże się jednak zawiodłem! Tramwajarz wszystko wypaplał ojcu, a ten czekał tylko na stosowną okazję, by mnie ukarać. I właśnie nadeszła taka okazja – owe święta wielkanocne. Ojciec zabronił mi produkować się, wiedząc, że będzie to dla mnie gorsza kara niż tradycyjne wymierzenie batów surową rodzicielską ręką.
Moja dziecięca słabość, mój pęd do śpiewania, wynikała niewątpliwie z faktu, że zdradzałem sporą muzykalność, miałem dobry słuch (bez większych trudności potrafiłem zanucić usłyszaną melodię), byłem wrażliwy na dźwięki.
Reagowałem na trąbkę pogotowia czy straży pożarnej nie tylko dlatego, że była to zapowiedź czegoś dramatycznego. Frapował mnie sam dźwięk.
Pamiętam, jak bardzo fascynowały mnie jako nastolatka dzwonki, kotły i śpiewy pielgrzymów wyruszających świtem sprzed kościoła Paulinów na Długiej do Częstochowy. Prosiłem wówczas rodziców, żeby pozwolili mi spać w sionce domu przy ulicy Długiej 2 (połączonego w jeden obiekt z posesją przy ulicy Freta 1) na sienniku, bym mógł się zbudzić wraz z pierwszymi pątnikami, nocującymi w tejże sionce bądź na ulicy przed kościołem, i później towarzyszyć przez kilkaset metrów owej rozśpiewanej, rozdzwonionej kolumnie.
Pociągał mnie wszelki rodzaj „sztuki podwórzowej”, już gdy miałem siedem-osiem lat. Należałem do najwdzięczniejszych widzów na występach piosenkarzy akompaniujących sobie na gitarze. Nosili kapelusze z dużym rondem i długą pelerynę. Zawsze miałem przy sobie kopiejkę, dwie, aby wesprzeć przedstawiciela śpiewającej bohemy podwórzowej. Melodie łatwo wpadały w ucho, więc próbowałem naśladować śpiewaków. Gorzej było z przyswojeniem sobie sztuki akrobatów, którzy z całą powagą rozbierali się do sportowych kostiumów w kącie podwórka, koło klozetu, rozkładali dywanik i z namaszczeniem przystępowali do fikania koziołków. Były to przeważnie rodziny: ojciec, matka i dzieci.
Minął okres chłopięcego pośpiewywania, a ja nie tylko nie straciłem moich zainteresowań, ale coraz mocniej pragnąłem zostać prawdziwym śpiewakiem. Niestety, w oczach mojego ojca, maszynisty kolejowego pierwszej klasy (prowadził nawet ekspresy do Petersburga!), próżno było teraz szukać dawnego aprobującego spojrzenia. W miarę jak dorastałem, potężniała w nim wola uczynienia ze mnie inżyniera, i to oczywiście dróg i komunikacji.
– Mietek będzie budował nowe szlaki kolejowe – lubił mawiać – a ja tamtędy poprowadzę pociąg.
Niemile brzmiały dla mnie te ojcowskie rojenia, skoro moim właściwym pociągiem był... pociąg do śpiewania. Zresztą byłem pod tym względem prawdziwie wyrodnym dzieckiem. Nikt bowiem z rodzeństwa – ani siostry, Stefcia i Połcia, ani młodszy brat Wacek – dorastając nie objawiał najmniejszego zainteresowania profesją śpiewaczą, która dawała wówczas tak niepewny chleb. Nie mieli zresztą w tym kierunku uzdolnień. A ja w te uzdolnienia u siebie święcie wierzyłem.
W domu panowała zresztą aura przychylna dla śpiewającej muzy. Mieszkając na Freta przy Długiej, byliśmy bliskimi sąsiadami operetki, a takie sąsiedztwo zobowiązywało. Rodzice chętnie chodzili do operetki, a nierzadko zabierali także mnie – najczęściej na popołudniówki. Nic dziwnego, że już jako nastolatek znałem sporo arii operetkowych i potrafiłem je na swój sposób zaśpiewać.
Któregoś dnia ojciec kupił mi doga koloru mysiego z białym krawatem, który ze szczeniaka wyrósł na psa wielkości cielaka. Z czasem i jemu udzieliła się moja słabość do operetek. Otóż tak go wytresowałem, że usłyszawszy gwizdaną przeze mnie melodię “Lat dwadzieścia miał mój dziad”, czworonożny pupil, prowadzony przez gosposię przez ulicę, wyrywał się i wskakiwał mi na ramiona, merdając na dowód muzykalności ogonem.
Opinie klientów
Dodaj własną opinię
Polecamy następujące książki:
|
|
|
|
| | Tajemnica starego browaru - Krzysztof Smura | Mój ojciec i dęby - Arkady Fiedler | Trzynasty dzień tygodnia - Ryszard Ćwirlej | Secesja w Poznaniu - Jan Skuratowicz, Magdalena Adamczewska, Piotr Walichnowski | | Tajemnica starego browaru to powieść kryminalna oparta na autentycznych wydarzeniach z okresu międzywojennego. Zabójstwo w lochu pod ulicą Półwiejską w Poznaniu wstrząsnęło miastem i odbiło się szerok.. | Historia Niezwykła, pełna nostalgii i zadumy, ale i młodzieńczej radości autobiografia Arkadego Fiedlera, znanego podróżnika i autora licznych publikacji. Książka o wielkiej miłości i przyjaźni między.. | Akcja kolejnej powieści kryminalnej Ryszarda Ćwirleja rozpoczyna się nocą 13 grudnia 1981 roku. Milicjanci, którzy zostają wysłani na jedno z poznańskich osiedli, by aresztować opozycjonistę z Solidar.. | Secesja - jej wzornictwo, ikonografia i stylistyka, po długim okresie odrzucenia, od lat 70. XX wieku wciąż przeżywa swój come back, ciesząc się niezmiennym zainteresowaniem i popularnością. Secesyjne.. | | 23,90 zł | 15,00 zł | 25,60 zł | 70,90 zł |
Nowości w księgarni:
|
|
|
|
| | Marzenie Celta - Mario Vargas Llosa | Jak być domową boginią - Nigella Lawson | Światła września - Carlos Ruiz Zafon | Pani Shaladoru - Anne Bishop | | Najnowsza powieść Mario Vargasa Llosy. Fascynująca podróż w otchłań ludzkiej natury Roger Casement siedzi w celi śmierci. Nie wie, jak skończy się walka o jego życie. W zamknięciu zmaga się z demona.. | "Jak być domową boginią" to kultowa książka Nigelli Lawson, która sprzedała się na świecie w blisko milionie egzemplarzy. Jest to książka o czystej przyjemności pieczenia, a nie po prostu książka z pr.. | Okrutna tajemnica wspaniałej nadmorskiej rezydencji pełnej wielu ponurych wspomnień
Tajemniczy i groźny stwór zamieszkujący normandzki las Cavenmore
Tę powieść mógłby napisać młody Julian Carax, boh.. | Przed wiekami Shaladorczycy, uchodźcy ze zniszczonego terytorium, znaleźli schronienie w Dena Nehele. Nim jednak zdążyli zadomowić się w nowym miejscu, władzę przejęły tam okrutne królowe. Zabraniały.. | | 38,40 zł | 68,40 zł | 25,60 zł | 35,80 zł |
Bestsellery:
|
|
|
|
| | Zuzanna nie istnieje - Marta Fox | Miłość w stylu retro - Sophie Kinsella | Trans - Manuela Gretkowska | Wstęp do prawoznawstwa - Lech Morawski | | Ona – niebanalnie piękna, smukła, pewna siebie. On – elegancki, „wysoki jak wieża Eiffla”, trochę nieśmiały. Ona – artystka. On – informatyk. Ona podziwia jego umię.. | Książka autorki powieści "Wyznania zakupoholiczki". Historia Lary, sympatycznej młodej kobiety, którą właśnie opuścił ukochany Josh i która ma kłopoty ze swą firmą. Znerwicowaną bohaterkę nawiedza..... | Współczesna powieść obyczajowa. Małżeństwo młodej emigrantki w Paryżu okazuje się dramatyczną porażką. Po rozstaniu z mężem poznaje słynnego reżysera Laskiego, od lat mieszkającego i tworzącego we Fra.. | Wydanie XIII
Wstęp do prawoznawstwa albo wstęp do nauk o państwie i prawie jest nauką typowo propedeutyczną. W przypadku prawoznawstwa zadaniem tej dyscypliny jest zaznajomienie studentów z podstawow.. | | 25,60 zł | 34,10 zł | 29,80 zł | 26,00 zł |
Zapowiedzi:
|
|
|
|
| | Nie wierzę w życie pozaradiowe - Marek Niedźwiecki | Ja Steve - | Lepiej palić fajkę niż czarownice - Adam Boniecki | Samotna wędrówka przez Afrykę - Fran Sandham | | Marek Niedźwiecki wyłącza mikrofon i po cichu opuszcza Myśliwiecką. W domu czekają na niego Billie Holiday (na chandrę) i Genesis (w godzinie melancholii). Zaszywa się pośród płyt, w ciepłym szlafroku.. | Cytując ponad dwieście wypowiedzi zmarłego 5 października 2011 roku Steve?a Jobsa, ta książka oddaje hołd wielkiemu wizjonerowi, inicjatorowi rewolucji technologicznej i twórcy jednej z najbardziej or.. | To będzie książka wydarzenie! Po tym, jak ksiądz Adam Boniecki otrzymał od swego przełożonego polecenie, by ?ograniczyć swoje wystąpienia medialne?, rozpętała się w Polsce dyskusja o granicach wolnośc.. | "Samotnie i pieszo przez Afrykę bez zaplecza i zabezpieczeń, bez organizatorów, tragarzy i sponsorów, bez ekipy filmowej i bez dziennikarzy, bez kłopotów, bez tłumów wiwatujących i bez żadnych zobowi.. | | 29,90 zł | 25,60 zł | 25,60 zł | 31,60 zł |
|
Brak produktów w koszyku
Zamów jeszcze za 175 złotych,
by otrzymać darmową wysyłkę
Książka dnia
Wyjątkowo niska cena
Bestsellery
Leksykon VAT 2012 Janusz Zubrzycki
Cena: 287,90 zł

Komentarz do planu kont dla jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych Z płytą CD Maria Augustowska
Cena: 250,00 zł

Plan kont z komentarzem 2012. Handel Produkcja Usługi Jerzy Gierusz
Cena: 239,90 zł

Kodeks pracy 2011. Komentarz Barbara Wagner
Cena: 231,00 zł

Kodeks pracy 2011 Tadeusz Fijałkowski
Cena: 83,80 zł

Mikroekonomia Marek Rekowski
Cena: 41,50 zł

Kodeks Drogowy Komentarz z orzecznictwem NSA, SN i TK (część 1 i 2) Stanisław Soboń
Cena: 92,70 zł

Słownik języka prawniczego i ekonomicznego. Tom I. Niemiecko-polski Alina Kilian, Agnieszka Kilian
Cena: 144,50 zł

Zakładowy plan kont Marian Pałka
Cena: 152,70 zł

Elementy prawa dla ekonomistów Wojciech Siuda
Cena: 35,50 zł

Paczkomaty
|